" Życie jest podróżą, która prowadzi do domu "...


... także naszego, tego który łączy przeszłość z teraźniejszością, len z koronką, misterne hafty z niesfornymi kordonkami...
.. i wreszcie tego, który daje nam siłę, ukojenie, spełnienie marzeń - home about ..

czwartek, 31 stycznia 2019

"(...) piękny przedmiot nie jest wiele wart, jeśli nie można się nim podzielić z innymi. To tylko rzecz. Dopiero, kiedy pozwalamy innym się nim cieszyć, staje się naprawdę piękny".

7 komentarze




Marzenia.. Oczywiście posiadam jak każdy. Marzę zawsze o zdrowiu, o szczęściu swoim i najbliższych. O rzeczach materialnych jakoś mniej. Jasne, że mam swoje listy "must have", które w mniejszym lub większym stopniu staram się realizować, ale jakoś wiele mi do szczęścia nie trzeba. Zanim coś kupię sto razy się zastanowię, czy aby potrzebne, czy dobrej jakości, czy nie opatrzy się jak tylko przyniosę do domu. Z racji wykonywanej pracy bibelotów wszelakich mam pod dostatkiem, mogę przestawiać i ustawiać sobie do woli, ale te prywatne przydasie ograniczyłam już chyba do minimum. I nagle, na jednym z londyńskich stoisk ze starociami na ukochanej Portobello Road, wypatrzyłam pierścionek. Od zawsze wiedziałam, że musi mieć oczko, najlepiej czarne i wyglądać wiekowo. Taki vintage rodzynek przełamujący mój dość młodzieżowy styl ubierania się.
Tylko rzecz, ale gdy stał się dość spontanicznym prezentem nabrał zupełnie innego wymiaru.

I coś do słuchania na dziś. Absolutnie cudowna Mary Komasa ..



poniedziałek, 21 stycznia 2019

"Sposobem na zaczęcie jest skończenie mówienia i podjęcie działania." :)

2 komentarze






Do używania kosmetyków musiałam dojrzeć. Oczywiście zawsze coś nakładałam na twarz, ale tak naprawdę czyniłam to w biegu, gdzieś miedzy zawożeniem dzieci do przedszkola, albo przed zakupami, pracą, czy spacerem z psem. Dopiero niedawno zaczęłam postrzegać kremy, toniki, maseczki, jako małe i bardzo przyjemne kobiece rytuały. Takie moje kilka minut przed lustrem, połączone z masażem twarzy, chwilą na zebranie myśli i relaks. Kurcze jak ja Wam taką chwilkę dla siebie polecam, jeśli jeszcze nie praktykujecie. No chyba, że to tylko ja byłam lata świetle za wszystkimi. A to wielce prawdopodobne akurat :)
Jako, że blog mój czytają w większości kobiety, to chciałam abyśmy czasem powymieniały się najnowszymi odkryciami. Tak szczerze, od serca, jak na przyjaciółki przystało :)  Tym samym ja opowiem Wam cosik o moich starszych już i tych najnowszych odkryciach. Wszystko kupiłam sobie sama, to nie jest post sponsorowany.
Serię kosmetyków do twarzy Redvital z ekstraktem z borówki paradoksalnie odkryłam u mojej przyjaciółki w Londynie :))) Choć to firma z Łodzi to jakoś nie było nam dane wcześniej się poznać. Wypróbowałam każdy kosmetyk z serii i tuż po powrocie do domu kupiłam hurtem :) Mają fajne składy, dobrze się wchłaniają i są w bardzo przystępnej cenie. Uwielbiam ich kremy w wygodnych dozownikach i całą resztę! Ministerstwa Dobrego Mydła to już chyba nie muszę polecać bo znają chyba wszyscy! Uwielbiam peeling śliwkowy, który używam zamiennie z robionym samodzielnie kawowym, kocham mydełka i kule kąpielowe. Myślę też nad zakupem skwalanu, ale to dopiero jak skończą mi się wszystkie posiadane olejki. Kolejnym polskim odkryciem jest Mydło Stacja. Mam ich hydrolaty, ale najbardziej polubiłam masełko kawowe, którego używam pod oczy. Rewelacja !  I ten zapach ...
Mam jeszcze jednego ulubieńca. LUSH to marka, której absolutnie wszystko co do tej pory miałam sprawdziło mi się w 200 %. Peeling Dark Angel to dość kontrowersyjny kosmetyk, ale ja jestem jego absolutną fanką. Miałam też toniki, obłędne kule do kąpieli, od Mikołaja dostałam świetną czekoladową maseczkę (Rudolph). Przyznam, że w zakup ich kosmetyków angażuję rozstrzeloną po świecie rodzinkę i znajomych :)  Polecam ! Pamiętajcie też żeby nie wyrzucać pustych opakowań. Można je wymienić w sklepie np. na maseczkę. Rewelacyjny pomysł !
Ostatnie moje odkrycie niestety nie bardzo przyjazne dla włosów, ale ratujące w sytuacjach nagłych to suchy szampon. I tu nie polecam Wam konkretnej marki bo testuję wszystkie po kolei zakupione w Rossmannie i nie mam jeszcze swojego typu, ale nie wiem jak uchowałam się bez znajomości tego cuda, które w sytuacji braku wody, czy nagłej konieczności wyjścia z domu uratowały mnie od bycia pośmiewiskiem.
I to na tyle moich kosmetycznych wynurzeń. Ściskam poniedziałkowo !


poniedziałek, 7 stycznia 2019

"Zamiast się nieustannie krytykować, potraktuj siebie tak jak kogoś, kogo kochasz. Aha, i jeszcze jedno : Pogódź się z tym, że każdego dnia na pewno coś spieprzysz." :)

12 komentarze




Witajcie w Nowym Roku moje Sikoreczki :)))

Jesuuuuu jak ja bym chciała Wam napisać, że wkraczam w nowe z uśmiechem na ustach, głową pełną pomysłów i celów do realizacji ..
Ale fakt jest taki, że musiałabym skłamać :)))
Zabieram się za ten rok dość nieporadnie, można by nawet pokusić się o stwierdzenie "od dupy strony", z lekkim rozleniwieniem, jakbym dopiero brała rozbieg.
Myślę sobie trochę wieczorami, bardziej analizuję chyba, robię rachunek sumienia i drugi zysków i strat :) Nie obudziłam się rano z torpedą w siedzeniu i milionem punktów do zrealizowania od stycznia. Nosz kurde nie !
Owszem mam kilka pomysłów zawodowych, o których będę świat informować jak tylko zmaterializuję. Mam też te osobiste bardziej błahe, codzienne i takie kroki milowe też.
Chciałabym więcej czytać, regularnie ćwiczyć jogę, odgruzować angielski. Nauczyć się grać na ukulele :) Chciałabym być lepszym człowiekiem, mieć więcej cierpliwości, nie wpadać w furię o przysłowiowy "wazonik". 
Nie mam wielkich wymagań od siebie i od życia, ale ten rok mógłby być jednak choć trochę z górki, w przeciwieństwie do poprzedniego. Biec z prądem, a nie dawać po głowie jak tylko zaczynałam się śmiać.
Chciałabym zaznać spokoju, takiego przez duże S, czego i Wam życzę !!!



                                                                               I coś miłego dla ucha na Nowy Rok !