" Życie jest podróżą, która prowadzi do domu "...


... także naszego, tego który łączy przeszłość z teraźniejszością, len z koronką, misterne hafty z niesfornymi kordonkami...
.. i wreszcie tego, który daje nam siłę, ukojenie, spełnienie marzeń - home about ..
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą codziennosć. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą codziennosć. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 16 stycznia 2020

"Prostota jest darem, I wolność jest darem, I darem jest odnalezienie Swojego Ja, I naszego miejsca W krainie miłości i zachwytu."

7 komentarze



Jak co roku listopad i grudzień daje mi tak mocno w kość, że cała magia świątecznych przygotowań uchodzi ze mnie jak powietrze
z pękniętego balonika. Szpitale Julki z coraz to nowymi chorobami przeplatają się cudnie z przeziębieniami Zuli, zawirowaniami zawodowymi i naprawami urządzeń wszelakich.
Jak zawsze z końcem roku żyć mi się dosłownie odechciewa, ale jak na twardzielkę przystało próbuję cieszyć się z nastrojowych lampeczek, które nastolatka każe wyciągać z pudeł już pod koniec października. Oglądam więc adwentowe kalendarze, przeglądam domowe zasoby ozdób, wybieram kolor farby do łazienki. Zazwyczaj znikam też z mediów społecznościowych żeby nie burzyć Wam tej przedświątecznej sielanki. Ale od jakiegoś czasu czuję, że zostawiłam tu serducho. Że właśnie tu czułam się jak ryba w wodzie, kameralnie, z ludźmi, których niekiedy dane mi było poznać w realu, lub z tymi, których obserwuję od lat.
 Cóż.. i znów troszkę mi zeszło od ostatniego wpisu :) Jak widać budzę się mniej więcej raz do roku i nie na długo starcza mi zapału. Regularnie też gniewam się na media społecznościowe. Odchodzę, by wracać jak bumerang. Za te kadry ułożone i za te nie, za pomysły ludzi, których mnie akurat brakuje, za lekkie pióro i podróże, doświadczenia i ich brak. Mydło i powidło. W głębi duszy jednak cholernie je lubię. Zawdzięczam im całkiem niemało pięknych znajomości, rad, trzymanych kciuków, realnej pomocy. Kocham te wszystkie mądre kobiety, od których tak wiele się uczę, młode dziewczyny, dzięki którym wciąż chcę się rozwijać. Matki, które są moją codzienną inspiracją i całą masę fotografii, które pielęgnują mój zmysł estetyczny.
Dlatego w nowym roku, choć nie lubię robić postanowień (zawsze życiowy scenariusz wzbogaca mój własny o niesamowite i najmniej spodziewane historie) chciałabym bywać tu częściej.
Oczywiście, że pełna jestem obaw o Wasze zainteresowanie. Czy w dobie ekspertów z dziedzin wszelakich wynurzenia trzydziestodziewięcioletniej Moni jeszcze kogoś zainteresują, ale spróbuję, choćby dla siebie, żeby nie żałować nie postawionego kroku.

poniedziałek, 21 stycznia 2019

"Sposobem na zaczęcie jest skończenie mówienia i podjęcie działania." :)

2 komentarze






Do używania kosmetyków musiałam dojrzeć. Oczywiście zawsze coś nakładałam na twarz, ale tak naprawdę czyniłam to w biegu, gdzieś miedzy zawożeniem dzieci do przedszkola, albo przed zakupami, pracą, czy spacerem z psem. Dopiero niedawno zaczęłam postrzegać kremy, toniki, maseczki, jako małe i bardzo przyjemne kobiece rytuały. Takie moje kilka minut przed lustrem, połączone z masażem twarzy, chwilą na zebranie myśli i relaks. Kurcze jak ja Wam taką chwilkę dla siebie polecam, jeśli jeszcze nie praktykujecie. No chyba, że to tylko ja byłam lata świetle za wszystkimi. A to wielce prawdopodobne akurat :)
Jako, że blog mój czytają w większości kobiety, to chciałam abyśmy czasem powymieniały się najnowszymi odkryciami. Tak szczerze, od serca, jak na przyjaciółki przystało :)  Tym samym ja opowiem Wam cosik o moich starszych już i tych najnowszych odkryciach. Wszystko kupiłam sobie sama, to nie jest post sponsorowany.
Serię kosmetyków do twarzy Redvital z ekstraktem z borówki paradoksalnie odkryłam u mojej przyjaciółki w Londynie :))) Choć to firma z Łodzi to jakoś nie było nam dane wcześniej się poznać. Wypróbowałam każdy kosmetyk z serii i tuż po powrocie do domu kupiłam hurtem :) Mają fajne składy, dobrze się wchłaniają i są w bardzo przystępnej cenie. Uwielbiam ich kremy w wygodnych dozownikach i całą resztę! Ministerstwa Dobrego Mydła to już chyba nie muszę polecać bo znają chyba wszyscy! Uwielbiam peeling śliwkowy, który używam zamiennie z robionym samodzielnie kawowym, kocham mydełka i kule kąpielowe. Myślę też nad zakupem skwalanu, ale to dopiero jak skończą mi się wszystkie posiadane olejki. Kolejnym polskim odkryciem jest Mydło Stacja. Mam ich hydrolaty, ale najbardziej polubiłam masełko kawowe, którego używam pod oczy. Rewelacja !  I ten zapach ...
Mam jeszcze jednego ulubieńca. LUSH to marka, której absolutnie wszystko co do tej pory miałam sprawdziło mi się w 200 %. Peeling Dark Angel to dość kontrowersyjny kosmetyk, ale ja jestem jego absolutną fanką. Miałam też toniki, obłędne kule do kąpieli, od Mikołaja dostałam świetną czekoladową maseczkę (Rudolph). Przyznam, że w zakup ich kosmetyków angażuję rozstrzeloną po świecie rodzinkę i znajomych :)  Polecam ! Pamiętajcie też żeby nie wyrzucać pustych opakowań. Można je wymienić w sklepie np. na maseczkę. Rewelacyjny pomysł !
Ostatnie moje odkrycie niestety nie bardzo przyjazne dla włosów, ale ratujące w sytuacjach nagłych to suchy szampon. I tu nie polecam Wam konkretnej marki bo testuję wszystkie po kolei zakupione w Rossmannie i nie mam jeszcze swojego typu, ale nie wiem jak uchowałam się bez znajomości tego cuda, które w sytuacji braku wody, czy nagłej konieczności wyjścia z domu uratowały mnie od bycia pośmiewiskiem.
I to na tyle moich kosmetycznych wynurzeń. Ściskam poniedziałkowo !


poniedziałek, 7 stycznia 2019

"Zamiast się nieustannie krytykować, potraktuj siebie tak jak kogoś, kogo kochasz. Aha, i jeszcze jedno : Pogódź się z tym, że każdego dnia na pewno coś spieprzysz." :)

13 komentarze




Witajcie w Nowym Roku moje Sikoreczki :)))

Jesuuuuu jak ja bym chciała Wam napisać, że wkraczam w nowe z uśmiechem na ustach, głową pełną pomysłów i celów do realizacji ..
Ale fakt jest taki, że musiałabym skłamać :)))
Zabieram się za ten rok dość nieporadnie, można by nawet pokusić się o stwierdzenie "od dupy strony", z lekkim rozleniwieniem, jakbym dopiero brała rozbieg.
Myślę sobie trochę wieczorami, bardziej analizuję chyba, robię rachunek sumienia i drugi zysków i strat :) Nie obudziłam się rano z torpedą w siedzeniu i milionem punktów do zrealizowania od stycznia. Nosz kurde nie !
Owszem mam kilka pomysłów zawodowych, o których będę świat informować jak tylko zmaterializuję. Mam też te osobiste bardziej błahe, codzienne i takie kroki milowe też.
Chciałabym więcej czytać, regularnie ćwiczyć jogę, odgruzować angielski. Nauczyć się grać na ukulele :) Chciałabym być lepszym człowiekiem, mieć więcej cierpliwości, nie wpadać w furię o przysłowiowy "wazonik". 
Nie mam wielkich wymagań od siebie i od życia, ale ten rok mógłby być jednak choć trochę z górki, w przeciwieństwie do poprzedniego. Biec z prądem, a nie dawać po głowie jak tylko zaczynałam się śmiać.
Chciałabym zaznać spokoju, takiego przez duże S, czego i Wam życzę !!!



                                                                               I coś miłego dla ucha na Nowy Rok !

poniedziałek, 3 grudnia 2018

"Świeta, święta ! Rety, rety ! Dresik, łóżko, koniec diety ! "

9 komentarze




Czasem tak sobie myślę, że dziś nie wypada już prawić o "niczym". Dziś trzeba być ekspertem. Pisać książki, prowadzić warsztaty, dawać dobre rady w dziedzinach wszelakich. A ja chcę tu być zwyczajną dziewczyną. Nie stylistką, nie fotografem, choć pewnie od tego już nie da się uciec. Ale Monią, która zaczęła pisać dla siebie i dla potomnych. Tą pokazującą uroki życia na wsi i swoją codzienność.
 Z każdym upływającym rokiem, być jest dla mnie ważniejsze niż mieć. Kolejne święta za pasem, a ja piekę pierniczki, wyjmuje leciwe ozdoby, zapalam mnóstwo świec. Męża wrabiam w robótki wszelakie, dziewczynki w porządek w szufladach. Podtykam zimowe książki.
Lubię ten czas porządkowania sobie w głowie. Nawet bardzo ...

piątek, 16 listopada 2018

"Mądry wojownik wie, że kto się szybko uczy, ten się wolno uczy, bo czasami trzeba się zatrzymać, aby zrozumieć to, co się wokół dzieje."

6 komentarze




Lubię te momenty zatrzymania. Te, w których robię jedynie to, co muszę, a każdą wolną chwilę poświęcam na książkę, film, czy zwyczajne zapatrzenie. Kiedyś miałam z tego powodu olbrzymie wyrzuty sumienia, dziś tylko sporadycznie, niewielkie. Ta uważność tak bardzo "się opłaca". Tak wiele daje. I w zasadzie mogłabym już nic dzisiaj więcej nie pisać. Zostawię Wam muzykę i orzechowe serduszko na dobry weekend.

PS. Przeglądałyśmy wczoraj z dziewczynkami stare wpisy na blogu. Piskom i krzykom nie było końca. Aaaaaaaa jaki miałam piękny pokój, ale byłam słodka, a tatuś jaki młody :)) Cieszę się, że tu wróciłam. Bardzo...


                                             

poniedziałek, 17 października 2016

"Time does not heal you, you heal you .."

8 komentarze










Jesień to idealna pora roku na wyhamowanie .. Wtedy uważniej przyglądam się otoczeniu, sobie, dzieciom. Mimo dużej ilości pracy jakimś magicznym cudem znajduję czas na pieczenie chleba, słuchanie muzyki, czytanie zaległych magazynów. Moja doba w tajemniczy sposób rozciąga się bym na pewno zdążyła pogodzić życie zawodowe z prywatnym. Wiele rzeczy robię w tak zwanym międzyczasie :)
Potrzebowałam tego oddechu. Bardzo. Tego spokoju w głowie. Tej chwilki na zapatrzenie, przestawienie kilku wazoników, porozmawianie z dziećmi uważniej niż zwykle w pośpiechu, w drodze od ortodontki na hip hop. Nastrojowa muzyka, zapach chleba, chichot dziewczynek ..
Takie samouzdrawianie :)

poniedziałek, 6 czerwca 2016

"I właśnie wtedy zrozumiałam, że muszę się skupić na tym, co w anegdocie zwanej życiem jest najważniejsze - na sobie.."

52 komentarze



8 rano .. chłodno jeszcze na dworze .. młodsza już odprawiona, starsza z kończącą się anginą zalega jeszcze w domowych pieleszach,
pan mąż odsypia pracowitą niedzielę ..
Ja już po truskawkowym koktajlu i po spacerze z psem i ze świeżymi peoniami w wazonie nawet i po pierwszym ogarnięciu chałupy ... Słonko już zagląda we wszystkie kąty, naczynia wciąż proszą się o wyjęcie ze zmywarki, resztka ciasta jeszcze na stole ..
Gdzieś między ścieleniem łóżka, a kolejnym wpisem do kalendarza, po raz pierwszy od 2 miesięcy zapragnęłam napisać .. choćby te kilka słów, może parę zdań, a może i troszkę więcej ..? Sama nie wiem, czy jeszcze potrafię, czy te rozsypane literki zgrabnie ułożą się jeszcze w jakąś logiczną całość ?
Gdzie byłam jak mnie nie było :) ???
Pracowałam .. i to całkiem sporo .. ogarniałam ogród .. chodziłam na koncerty .. i na regularne spacery z sąsiadami.. przeżywałam porody moich koleżanek .. problemy córek .. kłopoty przyjaciółki.. Robiłam zakupy, masę zdjęć, upiekłam kilka ciast, powróciłam do diety :) Kupiłam kilka płyt i książek parę, odgruzowałam stare znajomości i nawiązałam nowe, żyłam .. Żyłam realnie .. raz lepiej, innym razem troszkę gorzej, z problemami lub cudownie bez .. Z nowymi planszówkami, z radością, ale i pierwszym od 7 lat papierosem w ustach i nawet z drugim i dziesiątym też .. Żyłam z uśmiechem na twarzy i łezką w oku, tak jak każdy z Was .. Niby nic szczególnego się nie wydarzyło, a jednak wiele .. Potrzebowałam oddechu, przewietrzenia głowy, uporządkowania myśli, przerwy od blogowania ..
Ale wystarczył mały impuls, jeden dzień, w zasadzie minuta, żebym siadając przed komputerem i klikając w te śmieszne guziczki poczuła tą cholerną radość wynikającą z napisu "nowy post" i "opublikuj" !

Dzień dobry !
Witam się z Wami po dłuższej przerwie !
Czy ktoś tu jeszcze zagląda ??



poniedziałek, 4 kwietnia 2016

"ludzkość prześladuje horror zatytułowany PONIEDZIAŁEK.."

5 komentarze



Nie wiem jak Wasze, ale moje poniedziałki bawią mnie ostatnio okropnie. Planów cała lista, a weny kompletny brak. Niby kamień z serca bo dziewczyny w szkole, niby cisza kompletna przeplatana świergotem ptaków, niby rutyna, której po weekendzie w zasadzie baardzo potrzebuję, a jednak ... Rozkręcam się niczym zardzewiały po zimie rower. Zjadam powooolne śniadanie, ogarniam chałupkę, otwieram okna, włączam komputer, a to wszystko zabiera mi czasu ze 3 razy więcej niż we wtorek :) Następnie zabieram się do pracy, ale nieustannie myślę o niebieskich migdałach, ostatecznie robiąc sobie chwilkę przerwy na balkonowe opalanie, by po chwili biegać jak szaleniec
po domu, gotować obiad, odpowiadać na maile, odbierać telefony, smsy i powiadomienia na insta ..
A nie mówiłam, że zabawne te moje poniedziałki :)) ?

PS. wstawiłam na blog O TUTAJ odrobinkę różności, może ktoś.. coś .. :)
PS2 . spokojnego i słonecznego dnia !! :)

Wasza szalona M.

środa, 30 marca 2016

"Niewykorzystane szanse bolą jeszcze bardziej niż popełnione błędy.."

2 komentarze


                           taka myśl na dziś ...

poniedziałek, 21 marca 2016

"Nie traktuj życia zbyt poważnie! Baw się! Ostatecznie i tak żywy z tego nie wyjdziesz" :)

9 komentarze


Czasami mam wrażenie, że mieszkam w domu wariatów :) W zasadzie to coraz częściej ostatnio. Dwie już nie najmłodsze córki dostarczają mi atrakcji za całą gromadkę bobasów. Jedna dorastająca nastolatka wciąż nie ma się w co ubrać, na ostatnią chwilę przypomina sobie czego nie zrobiła do szkoły i w czym jeszcze tatuś musi jej pomóc, płacze przy tym co chwila i histeryzuje. Młodsza skarży na potęgę na starszą, Panią Anię z zerówki traktuje jak pierwszą po Bogu (Anulka pozdrawiam Cię cieplutko :) a mamusi potrzebuje do czytania, sprzątania
 i innych tego typu przyziemnych czynności. Mąż ma jakieś przesilenie wiosenne, ryczy na wszystkich i rozstawia po kątach, suka ma cieczkę i linieje, a koty chodzą po stołach i rozwalają co tylko jest w ich zasięgu. Na spotkania z przyjaciółkami czasu nie mam kompletnie, a przyjaciel, który w zasadzie mógłby wesprzeć choćby na odległość po prostu milczy. I tak oto w tym bałaganie ratuje mnie niezawodna sąsiadka pisząc przed 22 , czy aby nie mam ochoty na truskawkowe lody. Mam oczywiście jak zawsze, bo kto na takie pychoty chęci by nie miał. Zjadam więc pół opakowania, uwalam (to idealne słowo) się na kanapie, zamykam oczy na totalny bałagan wokół i słucham muzyki..
A dziś z samego rana kiedy już mężowi dałam listę "must do", jednej ugotowałam jajka na kulinarne warsztaty, drugiej wyjęłam masę solną z piekarnika, śniadania zrobiłam, psa wypuściłam, koty nakarmiłam to zamiast uwijać się dalej jak mróweczka żeby popracować
i odgruzować mój dom po weekendzie, ja piszę post i rozkminiam, czy malować jedną ze ścian na beżyk ze zdjęcia, czy też zostawić niezawodną biel :)

Hello Spring !! Cudnego tygodnia Kochani :))

wtorek, 15 marca 2016

"Człowiek z wolna wolnieje.."

9 komentarze


Może niektórym z Was wyda się to zabawne, ale czuję ostatnio upływający czas. Mimo, że w sercu i głowie wciąż mam lat najwyżej dwadzieścia to jednak latka lecą, plecki odmawiają posłuszeństwa i rączki czasami też. A musicie wiedzieć, że nie jestem kobietą co to leży i pachnie ( szkoda ) , a raczej tą, która rzadko odpoczywa. Moje drogie przyjaciółki pewnie potwierdzą :)
Dlatego też w chwilach intensywnych zawodowo, chorobowo i szalonych pogodowo, mój organizm mówi dość. Wyłącza mnie wtedy kiedy mu się rzewnie podoba. Zasypiam o godzinie 21 na kanapie w ubraniach i żadna siła (nawet wściekły mąż) nie jest w stanie mnie z tej kanapy poderwać.
W ciągu dnia robie jedynie to co muszę (a niestety mało tego nie jest) i to na wyjatkowo zwolnionych obrotach. Kulinarnie najchętniej nie robiłabym nic, ale człowiek jeść musi więc wyszukuję przepisy lekkie , łatwe , przyjemne i błyskawiczne.
Najlepiej jednogarnkowe i ta zupka właśnie do takich należy :)
Rozgrzewająca, cudnie pachnąca, sycąca i banalna w przygotowaniu..

Podpatrzona na blogu mojej umiłowanej Liski

ZUPA SOCZEWICOWO - POMIDOROWA

Potrzebujemy :

- 100 g czerwonej soczewicy
- 1 puszka pomidorów Pelati
- 1 czerwona cebulka
- 1,2 litra wody lub wywaru z jarzyn
- ok 2,5 cm startego na tarce imbiru
- 1 łyżeczka kolendry, 1/4 łyżeczki kurkumy, 1 łyżeczka kminu indyjskiego,  1/4 łyżeczki cynamonu, szczypta chilli, sól do smaku (nasionka kminu i kolendry utłuczone w moździeżu)
- świeża kolendra do podania

Wszystkie składniki wkładamy do garnuszka i gotujemy ok 50 minut, aż soczewica stanie się miękka.
Zupkę podajemy taką (ja wolę z przeszkodami :) lub zmiksowaną na krem - taką lubi moja Julaska.


a na deser :) zapraszam Was serdecznie na blog z miłości do staroci  wstawiłam odrobinkę różności ..


Smacznego !


poniedziałek, 29 lutego 2016

"Don't wait for the perfect moment. Take the moment and make it perfect .."

6 komentarze


Czasami lubię poniedziałki .. Szczególnie te nieśpieszne ..
Te, po dłuższej przerwie, kiedy wszystko wreszcie wraca na właściwe tory .. Kiedy zamykam drzwi za dziewczynkami, gotuję wodę na herbatę, zjadam śniadanie przeglądając jakiś przyjemny magazyn.. Potem przychodzi czas na pracę : zdjecia, maile, wpisy w kalendarzu : co, kiedy i gdzie ..
Jest gotowanie obiadu, rozwieszanie prania i kawa - obowiązkowy punkt programu najlepiej z choćby malutkim kawałkiem czegoś słodkiego : ) 
Z tyłu głowy zawsze klepsydra :) Najmłodsza wraca o 14.00 ! .. i telefon, gdzie poza rozmowami ulubiona muzyka ..
Jednak dużo mi do szczęścia nie potrzeba - mój minimalizm :) Witaj Poniedziałku, to będzie dobry dzień ! - Już jest  :) Tego się trzymam !

poniedziałek, 15 lutego 2016

"Są dwie drogi, aby przeżyć życie. Jedna to żyć tak, jakby nic nie było cudem. Druga to żyć tak, jakby cudem było wszystko.."

8 komentarze


                        taka myśl na dziś :)


czwartek, 28 stycznia 2016

"If you cannot find peace within yourself, you will never find it anywhere else.."

20 komentarze









                     a gdyby tak bez słów ...

środa, 20 stycznia 2016

"Współczesnego człowieka niszczy pośpiech. Nigdy się nie zatrzymuje. A przecież tajemnicą szczęścia jest umieć czasem przystanąć .."

11 komentarze


                                                                              Takie motto dla wszystkich zabieganych ..
                                                  I małe przyjemności w postaci szczypty nowości już na blogu z miłości do staroci ..
                                                                                          Miłego dzionka Kochani !!!

poniedziałek, 4 stycznia 2016

"Wszystko jest trudne zanim stanie się łatwe .."

12 komentarze





Odkąd byłam małą dziewczynką lubiłam Ich towarzystwo. I nie chodzi absolutnie o żadne podteksty. Podziwiam do dziś za siłę, odwagę, konsekwencję, zamiłowanie do chłopaczarskich gadżetów, brak skłonności do plotek, czy trzymanie nerwów na wodzy. Polubiłam nawet miłość do Star Wars, rowerów, sterowanych samochodów i filmów science fiction, których kompletnie nie rozumiem. Mężczyźni ...  "Nieodgadniona materia", której mimo wszelkich starań czasami kompletnie nie rozumiem .. Nie znoszę za bałaganiarstwo, zbyt długie milczenie, zamykanie się w sobie, czy brak uwagi, kiedy właśnie najbardziej jej potrzebuję. Za skarpetki rzucone przy łóżku, okruszki na poduszcze i tendencję do upraszczania ..
I choć summa summarum naprawdę potrzebuję ich do pełni szczęścia to dziś każdego jednego wysłałabym po prostu w kosmos !!!!! :)

Witajcie w Nowym Roku moje drogie Czytelniczki i  Czytelnicy :))) !!!


sobota, 26 grudnia 2015

"CZAS - Zatrzymać się. Skrzydła rozwinięte uspokoić. I postać chwilę. Poczuć słońce i wiatr. I nie lecieć. Choć skrzydła się ma. "

17 komentarze


Miały być świąteczne życzenia, podziękowania dla wspaniałych kobiet i domowe kadry.. Miało być postów przynajmniej kilka i to
w niedługich odstępach .. ale pewna książka, którą kupiłam na prezent (wybacz mamuś !) zupełnie zawróciła mi w głowie, a jednym z cytatów po prostu nakazała się zatrzymać. Dlatego Kochani przez te święta cieszyłam się prezentami, układałam puzzle, słuchałam kolęd i pastorałek ..  Objadałam się pysznościami, jeździłam na łyżwach i zwyczajnie leniuchowałam..
Musiałam poczuć to słońce i wiatr i nie lecieć..  Bo na to jeszcze przyjdzie czas ..

niedziela, 20 grudnia 2015

"W bałaganie odnajdź prostotę, w dysharmonii harmonię. Możliwości tkwią pośród trudności.."

19 komentarze








       kalendarz adwentowy i szydełkowe gwiazdki PUDEŁKO PEŁNE MARZEŃ  |  puszki na ciasteczka, szopka Maileg BOKADO
_____________________________________________________________________________________________________________

Już od przynajmniej 3 miesięcy próbuję w dysharmonii znaleźć harmonię.. Każdego dnia zastanawiam się co tym razem ??
Pójście do szkoły Julaski zaowocowało niestety jelitówką, a potem anginą. Jedno i drugie w przeciagu dwóch tygodni. Odporność dziecka zerowa ! W Jej przypadku kiedy przy wzroście 152 cm waży 34 kg , każdy dzień bez jedzenia, czy przyjmowania leków  to dramat. A ja nie jestem matką twardzielką :( Tzn. nie w samotności, bo przy dziewczynkach mina złej policjantki nie schodzi mi z twarzy.
Ale w samochodzie, czy na spacerze z psem ryczę jak przysłowiowy bóbr ..
Dlatego wybaczcie, ale do pisania to głowy ostatnio nie miałam kompletnie. Ani do celebrowania świąt, co podglądałam na Waszych blogach. Wszędzie ozdoby, prezenty, mikołajki, a ja chciałam się schować, uciekać gdzieś daleko, krzyczeć, czy płakać. Już sama nie wiem co bardziej ..

Aż do wczoraj .. Kiedy to dziecko moje po raz pierwszy od kilku miesięcy powiedziało, że jest głodna .. kiedy przywieźliśmy do domu choinkę.. kiedy w salonie poczułam zapach lasu.. a w radio usłyszałam ulubione dźwięki ..
I w nosie miałam fakt, że jeszcze tyyyyle mam do zrobienia, że u mnie Wigilia, a okna jeszcze brudne, że przed nami szpital i tu jeszcze 100 różnych scenariuszy, że plecy bolą mnie tak, że już nie wiem, czy wolę leżeć, czy stać, czy lepiej siedzieć ..
Po prostu delektowałam się chwilą i ich dziecięcą radością z ubierania drzewka.. i Ziutkiem i Karolem, których ubranych w muchy posadziły na włochatych fotelach .. I tymi papierkami od cukierków, które pożarłam mimo diety i nawet tym stosem igieł, które pies poroznosił po całym domu ..

Bo przecież "Możliwości tkwią pośród trudności .." Pamiętajcie  !!