Od pewnego czasu kocham poniedziałki ! I mówią, że to małe dzieci najbardziej potrzebują rutyny. O tej samej godzinie kąpiel, o podobnej spanie.. A tu nikt inny jak ja sama marzę o poniedziałku. O tym spokoju, jak dziewczynki pójdą do szkoły (tak jestem wyrodną macochą i dobrze mi z tym :) , o kawie z Budzyńską punkt o 10.00 :) Wtedy najważniejsze mam już za sobą według Oli teorii planowania :) Te poniedziałki to właśnie odpowiedź na moje potrzeby. W ten sposób nastrajam się na cały tydzień. Ulubiona płyta w tle, zdjęcia, maile elegancko przeplatają się z praniem, czy gotowaniem obiadu. Bardzo doceniam fakt, że mogę sobie na to pozwolić bo nie zawsze jest tak kolorowo. W czasie wyjazdów już nie ma mamy na posterunku i dowodzenie przejmuje tata. Tak czy inaczej lubię mieć czas dla siebie i powoli przestaję mieć z tego powodu wyrzuty sumienia. Nie biczuję się za brak obiadu, czy psie kłaki na podłodze. Na wszystko przyjdzie czas. Rzeczy przyziemne naprawdę mogą poczekać. Życie jest tak cholernie krótkie !
Wciąż nie mogę uwierzyć, że znów tutaj jestem. Nadal nieporadnie próbuję układać zdania w jakąś spójną całość. Chyba wyszłam już z wprawy po tak długiej przerwie, ale postaram się nie zanudzić Was na śmierć. Dziękuję, że tu bywacie ! Poniżej utwór, którego właśnie słucham. Ulubiona Agnes Obel, sądzę, że Ją polubicie :)






