" Życie jest podróżą, która prowadzi do domu "...


... także naszego, tego który łączy przeszłość z teraźniejszością, len z koronką, misterne hafty z niesfornymi kordonkami...
.. i wreszcie tego, który daje nam siłę, ukojenie, spełnienie marzeń - home about ..

niedziela, 30 grudnia 2012

"Nie ma nic bar­dziej zmien­ne­go od codzienności..." :)

43 komentarze
Kochani na początku muszę ogromnie Was przeprosić .. Ostatnimi czasy blogowanie nie było moją najmocniejszą stroną ale przygotowania świąteczne i ich celebrowanie pochłonęły mnie całkowicie , a bardzo nie lubię robić nic , czemu nie mogę poświęcić 100% siebie :( Tak też skupiłam się na gotowaniu, pieczeniu raz bardziej udanych raz mniej pierniczkowych ludzików i planowaniu Nowego i mam nadzieję łaskawszego dla mnie 2013 Roku ..
Wczoraj dla odmiany calusieńki dzień jeździłam z meblami po domu czego efekty obowiązkowo muszę Wam pokazać :)) Za sprawą mojej meblowej wędrówki Julaska zyskała błysk w pokoju i 2 komody , które przybyły z sypialni, ja natomiast porwałam Jej piękną aczkolwiek mniej chyba dla Niej  praktyczną witrynkę. W połowie Stycznia przyjdzie również czas na malowanie kredensu i stołu może i jeszcze Bóg jeden wie co przyjdzie mi do głowy, ale jedno jest pewne , zmiany być muszą bo inaczej ja nie funkcjonuję ihihihihihihi .  Jako , że noga ostatnio stanowczo odmawia mi posłuszeństwa przyjemności muszę sobie dozować , ale , że ja jestem jak mawia pieszczotliwie  mój mąż -  psychopatką (taki z niego słodziak ) to wychodzi mi odpoczynek dość słabo :(



Dziś skrawki "salonu" (zawsze rozbawia mnie to określenie bo całe życie posiadałam jedynie duży pokój :))) z radosną twórczością Pana Męża w tle :) Taaak doczekałam się wreszcie  paleciakowego stolika i lampy , stanowiącej produkt uboczny zmiany Zuzolkowego abażuru :)) Jakoś mężulek nie mógł pozbyć się staruszka i ku mojej radości spreparował przy użyciu starego statywu taki oto cud techniki :))) Wiatrak oczywiście niezbędny o tej porze roku jakoś nie może doprosić się o wyniesienie :)))


Torba , którą możecie podziwiać na zdjęciu to prezent od mojej Anielskiej Uli , z którą miałam przyjemność spotkać się przed samymi Świętami :))) To były magiczne i baaardzo wesołe dwa dni, o których opowiem Wam jeszcze jak doproszę się fotorelacji , bo naszych zdjęć jak przystało na fotografów jest raptem kilka :))) Piękne hafty i moje ulubione romantyczne scenki zdobią już sypialnię nie mogąc doczekać się lata :)))



                          i jeszcze kawałeczki kuchni z zimowymi akcentami ....


Pozdrawiam Was Kochani słonecznie i obiecuję jutro napisać jeszcze kilka słów :)  Wasza M.