" Życie jest podróżą, która prowadzi do domu "...


... także naszego, tego który łączy przeszłość z teraźniejszością, len z koronką, misterne hafty z niesfornymi kordonkami...
.. i wreszcie tego, który daje nam siłę, ukojenie, spełnienie marzeń - home about ..

czwartek, 26 kwietnia 2012

" Powiedz mi, co jesz, a powiem Ci, kim jesteś..."

38 komentarze

no dobrze , wyszło słonko , zakasałam rękawy , zrobiłam kolejne podejście do malowania pergoli, a jest co malować bo "koleżanka" liczy sobie ok 20 metrów i już mi lepiej :0))) kwiaty plus gleboterapia są moim złotym środkiem :))) wieczorem jestem ledwo żywa ale szczęśliwa ... więc taka forma terapii jak najbardziej mi odpowiada :)  Słonka muszę się nałapać na gorsze dni ...
Jak tylko zobaczyłam TĄ botwinkę natychmiast poczułam smak zeszłorocznego chłodnika , który jadłam u mojej sąsiadki .. Na telefonie z wyżej wymienioną :) zrobiłam swój - rześki, nie kaloryczny ale sycący i iście wiosenny . Polecam nawet tym - jak ja- wiecznie się odchudzającym :)

CHŁODNIK LITEWSKI

Potrzebujemy:
botwinkę z młodymi buraczkami  (dla 4 osób ok 3 pęczki )
jogurt naturalny najlepiej grecki ok 400- 500ml  LUB KEFIR - bo zapomniałam napisać :)
jajka (po sztuce na osobę )
ogórek zielony
pęczek rzodkiewek
pęczek koperku
ząbek czosnku opcjonalnie
sól i pieprz do smaku

Gotujemy go na wywarze z wołowinki lub w wersji wegetariańskiej na wodzie :) Pokrojoną drobno botwinę zalewamy niewielką ilością wywaru lub wody i gotujemy ok 15 minut pod przykryciem aż małe buraczki staną się miękkie. Studzimy i dodajemy jogurt, pokrojone drobno lub starte na tarce ogórek z rzodkiewką, wsypujemy posiekany koperek. Doprawiamy solą lub pieprzem do smaku, dla chętnych wyciskamy ząbek czosnku . Chłodnik odstawiamy na godzinkę do lodówki . Podajemy z pokrojonym w ósemki jajem na twardo.

SMACZNEGO SŁONECZNEGO CZWARTKU KOCHANI  !!!!

wtorek, 24 kwietnia 2012

"Jeśli cel przyświeca, sposób musi się znaleźć..." :)

58 komentarze


mam nadzieję, że Wasz poniedziałek był nieco lepszy niż mój ... u mnie zadziałało dziś prawo serii :((((
Pralka na jakiś czas odmówiła posłuszeństwa - zalała łazienkę , Zuzolka przechodziła samą siebie , Jula dzień przed, przypomniała sobie o sprawdzianie utwierdzając mnie w przekonaniu , że jakoś nie ogarniam chwilami całości , padał deszcz uniemożliwiając mi dokończenie malowania pergoli i w ogóle humor miałam wyjątkowo nie koniecznie udany ... achhh zapomniałam napisać , że mini paczka z fatałaszkami od mamy okazała się idealna na mnie 10 lat wstecz lub jak kto woli 10 kg wstecz !!!
Postanowiłam więc poprawić sobie nastrój i pooglądać perełki jakie upolowałam czas temu jakiś ...
Krzesła były opryskane farbą, ale po użyciu gąbeczki wyglądały idealnie , nie trzeba było nawet ich malować , dokładnie takie skradły moje serce :) ach i cena była baaaardzo atrakcyjna. Kosz na zabawki dziewczynek dostałam za pół ceny od tego samego sprzedawcy , a kupno mebelków wyprosiła maślanymi oczkami najstarsza na imieniny :))) - kosztowały całe 8 zł - zabawa przednia i jest wreszcie gdzie zrobić śniadanie dla króliczków :).
I co ja bym zrobiła bez tych swoich staroci ??? smutek , rozpacz i rozpacz i smutek ....................

piątek, 20 kwietnia 2012

"Marzenia są pokarmem dla duszy, tak jak jedzenie jest strawą dla ciała. Pokarmem dla marzeń jest radość odkrywania nowych dróg ..."

33 komentarze

Jej blog czytałam prawie od samego początku , robiłam nieudane mydełka :), podziwiałam Leosiowe przydasie , zakochiwałam się w polarowych szalikach, czapach i dziecięcych kocykach .. Patrząc na dziewczynę z petardą w siedzeniu uczyłam się ogarniać powojniki i robić syrop z sosnowych przyrostów ... Pokazywałam mężowi ognisko i ścieżkę brukowaną przez Jej męża , wymuszając na własnym wędzarnie, pergole i inne niezbędne mi do życia atrakcje :)
Niespełna rok temu dane nam było się spotkać... dwie gaduły z podobnym podejściem do życia , lubiące swoje gniazda , gotowanie i kwiaty ... Mój mąż do dziś wchodząc do domu i widząc mnie z słuchawką przy uchu krzyczy CZEŚĆ ASIA :) nietrudno się zatem domyśleć , że kiedy zaprosiła nas do współpracy nie zastanawialiśmy się długo. Mieliśmy ogromną przyjemność dołożyć swoją cegiełkę do wielkiego przedsięwzięcia jakim jest TEN MAGAZYN . Zobaczycie w nim sporą część naszego domu, pokoje dziewczynek, sprawdzone  przepisy. Zdjęcia słodkości , które robiłam z zapałem i wiele wspaniałych osób tworzących GC Style. Wyruszycie w czółnową wiosenną podróż z niezwykle dobrym człowiekiem nie bojącym się promować innych. To dzięki Niej mała Szwalnia ukazała swoje oblicze. Ona jako jedna z pierwszych nabyła moje girlandy, Ona też daje kopniaka gdy nastrój nietęgi i podpowiada jak zrobić szybkie placuszki z cukinii .
A zatem Panowie i Panie dla tych , którzy jeszcze nie mieli okazji - nasza Pani Redaktor Asia , Asiula , Aśka lub po prostu GREEN CANOE :))))

środa, 18 kwietnia 2012

"Bo w Krakowie na Brackiej pada deszcz. Gdy zagadka istnienia zmusza mnie do myślenia..."

49 komentarze





Och wyczekał się ten post okrutnie :0)) w Krakowie byłam jeszcze zimą i to dosłownie na 1,5 góra 2 godziny . Zupełnie przypadkiem, w ostatniej chwili znalazłam się w mieście , w którym nie byłam 100 lat :) i mimo , że nie znam go zbyt dobrze i miałam zaledwie chwilkę by pochodzić (pobiegać raczej :) po Starym Mieście to naładowałam akumulatorki na kilka kolejnych dni pięknem , magiczną atmosferą i o dziwo moją ukochaną Francją :)





Cóż nawet w cudnej "La petite France" nie zabawiłam zbyt długo ale wstąpiłam by ogrzać się kawką i zasilić croissant'em - chyba najpyszniejszym jakiego kiedykolwiek jadłam !!! Cudowna muzyka, francuski język właściciela, bardzo francuskie minimalistyczne i minimalnej wielkości wnętrze idealnie wpłynęły na mój odbiór. Zabrałam też deskę serów na wynos jako suwenir dla rodzinki z podróży , żeby posłuchać jak oceniają poszczególne smaki :) Co powiedzą o owczym Perail lub dwuletnim Vieille Mimolette .. a najmilszym zdaniem jakie moja starsza myślicielka wypowiedziała po moim powrocie było "Mamuś szkoda , że nie kupiłaś nam krakowskiego chleba , ciekawe czy tak samo jak nasz smakuje ..." Powiem szczerze, że swoim stwierdzeniem rozłożyła mnie na łopatki całkowicie !!! Fajnie wiedzieć , że wyssała z mlekiem matki parę wartości niespotykanych w dzisiejszych - totalnie konsumpcyjnych czasach. Sery zajadaliśmy dwa dni , delektując się lub otrząsając od tych wyjątkowo nam nie podchodzących , a kilka tu widocznych obrazów to zaledwie początek mojej 2 godzinnej przebieżki po pięknym , pełnym turystów Krakowie :))))

MIŁEJ ŚRODY .........



wtorek, 17 kwietnia 2012

"Dokądkolwiek pójdę, poniosę ze sobą Twój pierwszy krzyk ..."

57 komentarze

 


To było 2 latka temu, a pamiętam jakby działo się wczoraj :0) Wyczekana , wymodlona przyszła na świat nasza mała Zuzolka z twarzyczką Tysona ihihihi była dużym - 59 cm grubaskiem - 4300g i wyglądała jak Ryszard Kalisz :0))))  mąż pocieszał mnie, że taka piękna choć sam miał minę nie tęgą , na szczęście opuchlizna zeszła i nasza kruszynka wyglądała już jak królewna - tak nazywała Ją starsza siostra , która do dziś nie wyobraża sobie bez Niej życia ...
Szalona ciemnooka charakterna pociecha wprowadziła morze radości do naszego domku .. mam nadzieję , że zawsze będzie taką przebojową i zwariowaną Zuzolką .. szczęśliwą i pogodną z wiatrem we włosach i dziecinną ciekawością świata ... WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO CÓRECZKO  ...

czwartek, 12 kwietnia 2012

"Rzeczywistości nie da się zrozumieć poprzez iskrę, trzeba rozpalić ognisko..."

56 komentarze




Nie zobaczycie dziś bajecznych obrazów , jak wiecie mój dom nie jest wykończony z zewnątrz i chyba jeszcze długo nie będzie ihihihihi z każdą wiosną podwijamy rękawy i pracujemy w pocie czoła by siłą własnych mięśni i niemal zerowym nakładem finansowym doprowadzić do choć w połowie wymarzonego krajobrazu .. do widoku , który radowałby serce i oko :)
tak było i dziś .. Pan mąż po 8 godzinach pracy , ja po odgruzowywaniu mieszkania tańczyliśmy z grabiami i taczką wykorzystując przyjemny ciepły dzień .. Julcia wróciła ze szkoły , Zuzolka wysadzała to co nam udało się posadzić , w mojej głowie zrodził się pomysł wykorzystania poświątecznych nadwyżek kiełbasy i chleba - ZRÓBMY OGNISKO !!! pomysł nieco szalony był, słonko przybierało już kolory nocy , niemoc nie pozwalała na odświętne aranżowanie przestrzeni :)) szybki bieg do kuchni , 2 deski do krojenia , jeden talerz z kiełbasą , chlebem i czosnkowym masłem .. dzbanek herbaty i 2 dyżurne kubki .. Mężu obciosał nasze brzozowe drzewko , przytargaliśmy szopowo-złomowe zasoby i w parę chwil zasiedliśmy do eleganckiej :)))) kolacji .. Powiem Wam, że dawno nie jedliśmy z takim smakiem ... przy ciepełku ogniska i w typowo  biwakowej atmosferze nawet herbata smakowała obłędnie .. a ostatnie zdanie jak zawsze przesadzającej 8 letniej dziewczynki dopełniło całości  - "tego dnia nie zapomnę do końca życia"  - powiedziała niebieskooka w kraciastej koszuli :)  .....

sobota, 7 kwietnia 2012

"Od jeziora do księżyca Od wieczora aż do świtu – Wielka Noc..."

37 komentarze


Święta Wielkanocne lubię najbardziej !! Wiosna wkoło , słońce, świergot ptaków … wobec takich okoliczności przyrody stres przygotowań wykluczony. Już dawno zrozumiałam , że nie warto gonić i z naburmuszoną miną zasiadać do stołu , dlatego wszystko robię pomalutku , najwyżej zjemy ciut mniej ale za to smakowicie i w udanej wiosennej atmosferze .
Wśród potraw świątecznych nie może zabraknąć pasztetu , śledzików , białego barszczu kupionego w piekarni z dzieciństwa i białej kiełbaski w cebuli i piwie .. Nie zabraknie też jaj faszerowanych podanych na ciepło , warzywnej sałatki i maluśkich mazurków dekorowanych rodzinnie .. Będą też pisanki i kolorowe ozdoby i rzeżuszka i bazie i baranek z masła … Będą bratki na balkonie i radość … bo bez niej nawet najpiękniejsze święta nie mają uroku ….



Kochani !!! Zdrowych i spokojnych Świąt Wam życzę !!! Bo tak naprawdę tylko to w życiu jest najważniejsze !! Dużo ciepła i wzajemnej życzliwości ... Znajdźcie chwilę dla siebie i dzieciaków w tym świątecznym szaleństwie , zatrzymajcie się choć na kilka minut i nacieszcie pięknie udekorowanym stołem , czy koszyczkiem - kolejny rok udało nam się przeżyć co niestety nie udało się każdemu ...
Smakujcie wszystkich pyszności , których nie szykujemy na co dzień i lejcie się wodą na całego w Śmigusa Dyngusa .. opowiedzcie dzieciakom skąd wzięły się Wielkanocne zwyczaje, wejdźcie do Kościoła ...
Pamiętajcie, że życie mija tak szybko ....
 

Niestety nie pokażę Wam rzeczonej niespodzianki , życie skomplikowało czyjeś losy .. Jeszcze będziecie musieli troszkę zaczekać ...


wtorek, 3 kwietnia 2012

"Żyj tak, aby Twoja codzienność codziennością się nie nudziła..."

55 komentarze


 I znów miałam małą przerwę w blogowaniu :( choroba Julaski i moja mała codzienność wykluczyły mnie na troszkę z życia blogowego - choć starałam się odwiedzać Was choć na chwilkę i czasem zostawiać swoje dwa słowa ..


 Dziś kilka zdjęć na gorąco :) Nie zawsze muszą być takie idealne prawda ? Przecież każda z nas ma to wszystko na co dzień choć wolałybyśmy pewnie szaleć na dworze z dzieciakami, a w przerwach popijać kawkę na leżaku zagłębiając się w nowej lekturze... ale jak to mówią ... życie ... jest jakie jest i musimy się z tym pogodzić !



a w wolnej chwili zapraszam Was do odwiedzenia mojego chyba ostatniego już bloga  :)

 

mała Szwalnia to miejsce gdzie przeniosłam girlandki . Jakoś nie pasowało mi łączenie ich ze starociami ihhihi
Jeszcze pewnie czekają ją kosmetyczne poprawki ale możecie już zerknąć na małe co nieco :) 
Piszcie co myślicie , konstruktywna krytyka mile widziana :))))

A już w następnym poście zaproszę Was w pewne miejsce gdzie zobaczycie nasz domek i nie tylko , wiele wspaniałych inspiracji , zdjęć , morze pomysłów ...

POZDRAWIAM CIEPLUTKO - m.